• Wpisów:59
  • Średnio co: 23 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 21:46
  • Licznik odwiedzin:4 539 / 1417 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Teraz jestem tutaj:

http://na-pograniczu.blog.pl/

Zapraszam.
 

 
Nie wiem. Jestem przerażona. Kompletnie zagubiona.
 

 
nie da się ukryć, zapominam o tym blogu. jeżeli chcielibyście nadal śledzić mój żywot, to możecie podać mi swoje adresy instagram lub twitter w komentarzu lub pw

pozdrawiam
 

 
Byliśmy w delegacji. Potem impreza integracyjna. Trzy piwa, kilka shotów, jak na moją masę to dużo. Po pijaku wygadałam się dwóm chłopakom o tym, że jestem wariatką. Z czego jeden był z mojego teamu. Objął mnie i powiedział, że mnie lubi i że jak coś, to walić do niego. Miłe. Kocham ludzi. Chcę sobie ułożyć życie bez żadnych nietrwałych znajomości - tylko przyjaźń!

Moje ułożone życie z H. (moim ex-narzeczonym) to przeszłość. Teraz układam życie od nowa! I oby było lepsze! Jak dwa lata temu! Przyjaźnie! Radość! Ach, życie na prochach jest łatwiejsze! [wenlafaksyna, kwetiapina i karbamazepina]

[właśnie spojrzałam w kalendarz. Serio, minęło już 3 miesiące od kiedy dowiedziałam się o śmierci M.?! Już powoli zaczynam funkcjonować, ale nadal dopada mnie rozpacz, dopadają mnie wspomnienia, zwłaszcza przed snem. Lecz żyję.]

PS ostatnio spotkałam ex-narzeczonego. Powiedział mi, że zachowywałam się jak rozpieszczony bachor i że jeśli naprawdę byłabym chora, to poddałabym się hipnozie. Nikt nie wie, jak bardzo chciałabym być normalna...
  • awatar Moje życie z Borderline.: @DTR81: nie, odstawiłam z dnia na dzień, tylko jeden brałam trochę dłużej, ale potem i ten odstawiłam. Rok bez leków. Na początku było super, ale jednak teraz na serio zaczęłam ich potrzebować... W sumie smutne jest to, jak bardzo one mi pomagają w funkcjonowaniu...
  • awatar Berenica: @Moje życie z Borderline.: Większość osób po pewnym czasie mimowiednie odstawia prochy. Ciężko funkcjonować z lekami, które działają na MÓZG. Odstawiałaś je stopniowo? Tak, pomagają tylko z początku, potem organizm się do nich przyzwyczaja. Nic więcej.
  • awatar Moje życie z Borderline.: @DTR81: Dzięki :) Właściwie psychotropy zażywam od 9 lat, ostatnio miałam rok przerwy - sama odstawiłam, ale ostatnie miesiące były tak kryzysowe, że postanowiłam do nich wrócić. Wiem, że pomagają tylko na początku ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Tęsknię za moim narzeczonym. Wiem, że niemożliwe było, by być razem - zbyt wiele różnic, ale tęsknię. Nadal go kocham.
 

 
Niedokrwistość pokrwotoczna. Nieleczona od conajmniej sierpnia.
Temperatura ciała nie podnosi się powyżej 35,7. Stale spada.

Czuję się fatalnie, choć mi nie wolno.
 

 
Jestem taka nieszczęśliwa! Nie mogę już powstrzymywać płaczu. Percepcja działa zupełnie inaczej, całkiem jakby nie moja. Słowa bolą wyjątkowo. Derealizacja. Kurewsko.

[wstawiam obrazka by było wam mniej chujowo tutaj]
 

 
Przyznam, prawie już zapomniałam o tym blogu.

Wczoraj spotkałam się z chłopakami. Służbowo, miałam im przekazać papiery. Spóźnili się godzinę, ja sama byłam pół godziny przed czasem, co więc daje półtorej godziny czekania. Zaproponowali herbatę. Zgodziłam się. Poszliśmy więc do mieszkania jednego z nich. Gadaliśmy głównie na tematy branżowe.

Świetnie. Akurat wczoraj minął miesiąc w tym mieście i ja już spotkałam bliskich mi ludzi. Choćby ideologicznie, ale to właśnie jest najmocniejszy fundament.
Będę bez wątpienia za nimi tęsknić, gdy na jesieni być może wyjadę do miejscowości Obywatela K., by być blisko niego.

Już we wtorek go zobaczę!

Poza tym szukam sobie nowego psychiatry. Ale czuję, że to beznadziejne. Większość z nich ma doświadczenie z nerwicami, depresjami, uzależnieniami, a ni chuja zaburzeniami osobowości...

No i dopiero w poniedziałek mogę zapisać się do ginekologa. A już jedenasty dzień mam okres.
 

 
Było przepięknie.

Gdy poszliśmy w jedno ważne duchowo dla nas miejsce, totalnie straciłam do niego wszelki dystans. Rozpłakałam się i przytuliłam. To było jak przekroczenie jakiejś granicy, za którą jest miłość i absolutne oddanie oraz zaufanie.

W hotelu zapaliliśmy. Gdzieś z półtora, może dwa. Nawet tego nie potrzebowałam, gdyż on sam daje mi haj, jedynie może bardziej się rozluźniłam, zczilautowałam.
Kochaliśmy się pięknie, po czym przytulił mnie bardzo czule i zasnęliśmy. Chyba po raz pierwszy w życiu zasnęłam szybko i spałam bardzo zdrowo. A nawet nie brałam wieczorem melatoniny! Spałam jak zdrowy człowiek.
Równie pięknie było się przy nim budzić. Miałam to szczęście, że obudziłam się kilka minut wcześniej i mogłam widzieć jak śpi. Jest taki piękny, przystojny, kochany.
I ten dzień był taki zdrowy! Choć jeszcze dzień wcześniej miałam stany lękowe, zmienne nastroje, to tego dnia, w którym się obudziłam przy nim, byłam zupełnie niczym zdrowa!

Taki czuły, niesamowicie dba o mnie. Jak nikt nigdy. Wydaje się niemal idealny. Czuję się kochana. I kocham. Jestem szczęśliwa z nim jak nigdy nie byłam z nikim.

I nie jest to do końca borderowe uczucie, przynajmniej mam taką nadzieję. Bo widzę, że on mnie kocha. A jeszcze mocniej to odczuwam. Nie jest to jakaś potrzeba uzależniania się od kogoś. To jest naprawdę miłość. Dla niego chcę być zdrowa i zrobię wszystko, by taką być! On wie o moim borderze, uprzedzałam go, że jeśli nawet powiem "Nienawidzę cię" lub "Odejdź ode mnie" to niekoniecznie naprawdę tego chcę. Ale chcę być dla niego zdrowa. Podejmę się każdego leczenia, by dać mu szczęśliwe życie.

I uwaga, wiem, jestem pewna, że nigdy go nie zdradzę!

 

 
Jutro mam wstawać o piątej, a mi wcale nie do snu. Choć to akurat chyba wyjątkowo normalne u mnie, bo przed podróżami nie mogę spać. Jadę do miejscowości Obywatela K. Wracam w sobotę.

Wyglądam pryszczato :<


Czuję się niepewnie, gdy wszyscy znajomi mojego ex-narzeczonego mnie nie znosili, podobnie jak i on sam, a teraz - wszyscy znajomi Obywatela K. się mną zachwycają. Jaka mądra, jaka religijna, jaka patriotyczna et cetera, et cetera.
 

 
Siedzę sobie oto z rodziną, patrzę na to mieszkanie, na dywan, telewizor, ławę, brata, Mamę, ojca i bez problemu potrafię wyobrazić sobie, że mnie tu nie ma. Że mnie z nimi nie ma na zawsze. Mama przeżywałaby żałobę, ale życie toczyłoby się dalej. Ojcu i bratu - wszystko jedno.

Dzisiaj ex-narzeczony ma urodziny. I to okrągłe, trzydzieste. Dwa dni temu wysłałam mu prezent - kartkę i książkę; dzisiaj zadzwoniłam z życzeniami. Pod koniec rozmowy powiedziałam "Kocham Cię". On zamilkł, po chwili odpowiedział "Ja ciebie też". Choć nigdy tego zdania "Ja ciebie też" - pozbawionego czasownika - nie uznawał. Więc nie było to zbyt prawdziwe.

Czuję się tak apatycznie, pusto, chce mi się płakać, a z drugiej strony, nie wiem, czy nawet to bym potrafiła. A przecież jestem na tej cholernej wenlafaksynie. Nie czuję nic. Chcę do psychiatryka. Ale nie mogę. Muszę szykować się do jebanej matury, znaleźć pracę, ogarnąć to. Kurwa, chcę chociaż terapii. Cokolwiek. CHCĘ POMOCY.


I koszmary. Każdej jebanej nocy, KOSZMARY!


PS. Znalazłam memy o Borderze. Chyba niezbyt pociesza fakt, że identyfikuję się z każdym z nich jak dotąd - a obecnie jestem na siódmej stronie... W każdym razie - polecam. http://borderlinescorpion.tumblr.com/
 

 
27. lutego narzeczony wyrzucił mnie z domu. Długo by opowiadać. Nie chcę już do tego wracać, cholernie skomplikowana sprawa. Powoli dochodzę do siebie. Głównie dzięki Obywatelowi K., bo tylko jego mam.

Dzisiaj spotkaliśmy się po raz kolejny z Obywatelem K. Kochaliśmy się. Po raz pierwszy dokonałam miłości francuskiej w taki sposób. Było to również dla mnie cudowne. On doszedł. Kochaliśmy się godzinami. Dwudziestotrzylatek, a robi to więcej, niż doskonale. Lepiej, niż 'profesjonalista', o ile tacy realnie istnieliby. On też ma przejebane. Też nie jest mu lekko.

Jego oczy zdradzają przede mną lęk oraz depresję. Razem musimy z tego wyjść. Kocham go.
  • awatar Moje życie z Borderline.: @DTR81: czuję, że czuję do niego więcej niż kiedykolwiek czułam do mojego narzeczonego przez te lata bycia razem oraz wspólnego mieszkania. On mnie akceptuje! Czego mój narzeczony nigdy nie robił :)
  • awatar Berenica: Kochaj z całych sił. Być może razem osiągnięcie więcej aniżeli moglibyście pragnąć.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
W końcu je mam. Niestety kurwa żelatynowe, ale przecież ich nie wyrzucę.



10 mg <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Wczoraj pokłóciłam się z narzeczonym, więc poszłam na parokilometrowy spacer.
Wyglądałam jak rzyg, nieumalowana, nieuczesana i smutna. Gdy już wracałam, byłam nieopodal swojego bloku, jakiś chłopaczyna zapytał mnie o zapalniczkę. Którą miał, tylko znalazł taki sposób, by zagadać. Poczęstował mnie fajką. Potem jeszcze zajaraliśmy. (za mocny towar jak dla mnie)

Gdy wracałam, już przed moim blokiem zagadał do mnie jakiś facet o wyglądzie modela. Zaproponował wino. Od razu odmówiłam, ponieważ byłam cholernie zjarana.

Na codzień nikt na mnie nie zwraca uwagi, a tu, wychodzę zdenerwowana, żałośnie wyglądam i mam takie branie. Ni chu nie rozumiem.

PS tunel mi się paprze :<

  • awatar Moje życie z Borderline.: @DTR81: całkiem tak, ale w pierwszym momencie poczułam się niepewnie, jakbym była w ukrytej kamerze :D
  • awatar Berenica: Wieczór ten musiał być bardzo dowartościowujący. Może to i dobrze, że ostatnimi czasy stawiam na naturalność :)
  • awatar Moje życie z Borderline.: @niepojęcie dziwna: dodam jeszcze, że mam trądzik i wory pod oczami, więc mimo fajnej urody i tak mnie to zaskakuje.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nie toleruję walentynek. Ale w tamten dzień otrzymałam od Mamy sms o treści:

"Kochaj i szalej, nie pytaj co dalej. Całuj i grzesz, miłością się ciesz".

Mamo... to tak jakby osobie w hipomanii życzyć dobrego nastroju.
 

 
Właśnie wróciłam od psychiatry. Wygadałam się szczodrze. Pani doktor potwierdziła moje "nadzieje" - to "tylko" żałoba. Po raz pierwszy od conajmniej 10 lat tak szczerze komuś się wygadałam. O żałobie, o codziennościach borderowych takich jak pustka, namiętne miłości i nienawiści, niemożność dopasowania się, gonienie za wypełnieniem pustki, co tylko sprowadza na dno... Dlatego aż nie potrafię pisać. Emocje uleciały. Pomogło mi to.
Dziękuję, pani doktor.

 

 
Kolejna nieprzespana noc. Myślę o M. Tęsknię za nią. Nadal nie wierzę, że odeszła na zawsze. 11 dni przed swoimi 22. urodzinami. Młoda. Ambitna. Pisarka, jak ja. Ale w prozie radziła sobie nie tylko o wiele lepiej niż ja, po prostu naprawdę miała talent do tego.

Tęsknię. Nigdy bym nie myślała, że będę tak za Tobą tęsknić. Wiesz, że często Cię nienawidziłam. Tyle dobrych wspomnień! Nasze rozmowy, wspólne palenie na patio psychiatryka. Nie wierzę, że już nigdy Cię nie zobaczę!

Kochana, dlaczego to zrobiłaś?...



Dzisiaj idę do psychiatry. Boję się tego. Boję się wszystkiego. Jestem taka słaba. Zwłaszcza przy nieprzespanych nocach ostatniego miesiąca. To chyba żałoba.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
W sumie pewnie byłabym dwie dyszki do przodu, gdybym nie wydała tego na allegrową melatoninę z hameryki. Nieco się boję amerykańskiego gówna, ale zrobiłam to ze względu na cenę.

Polska - 30 tabletek 5 mg - 30 zł
Hameryka - 90 tabletek 10 mg - 20 zł.

I taka dawka! <3 Melatonina to moja cudowna pigułka, obiecuję jej wierność i miłość. Zero skutków ubocznych, a daje możliwość ewentualnego zaśnięcia - ostatnio i tak właściwie nie śpię, ale bez niej nie miałabym na to szans w ogóle. No i ma wiele innych zalet <3
Kocham Cię, Melatonino!

PS. Już kilka lat temu usłyszałam od mojej psychiatry, że dzięki faszerowaniu mnie przez nią psychotropami od dzieciństwa mam praktycznie zerowe szanse na wyjście z zaburzeń snu.
 

 
Nie wiem, czy nadal kocham mojego narzeczonego. Gdy ostatniej nocy spoglądałam, jak śpi, zastanawiałam się, jak ja mogłam go wybrać. To dziwka, tyran i pizda. Wczoraj mieliśmy seks, po raz pierwszy od tygodni czy miesięcy. Był kiepski, naprawdę.

Z jednej strony szkoda mi go zostawiać, a z drugiej on nie zasługuje na mnie. Już na początku próbował mnie zdradzać, ale oczywiście nic nie wyszło, ponieważ kobiety są oporne na tak wyjątkowo nieurodziwego i nieinteresującego człowieka. On oczywiście nadal uważa, że w tym kraju wszystkie kobiety to kurwy.

Ostatnio nieco mniej pisałam, było to spowodowane ogólnym burdelem w moim życiu, prawdopodobne, że stracę swoje dochody. Wszystko okaże się ostatecznie do końca tego miesiąca. Ale jestem przerażona.

Wszystko chujnia, chciałabym choć na parę godzin spotkać T.

Zostało mi 15 złotych do końca miesiąca. Głoduję trochę.
  • awatar Moje życie z Borderline.: @DTR81: To właśnie jest trudne. Ponieważ serce kocha nadal, a rozum tego za cholerę pojąć nie może. Zastanawiam się nad tym związkiem. Oczywiście, że nie ma on przyszłości, ale nadal go darzę uczuciem.
  • awatar DTR81: Piszesz tak jakbyś nie kochała żadnej części jego duszy. Myślę, że to dobry moment aby poważnie zastanowić się nad waszym związkiem. JEJ, mam nadzieję, że wśród tych wszystkich kobiet Ty jesteś jego cudownym wyjątkiem i nie uważa Cię za kurwę. To smutne.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
15. Czy kiedyś zmieniłaś zdanie, sugerując się opinią innych ludzi?

Bardzo chciałabym mieć tatuaż. I tylko ze względu na moją Mamunię powstrzymuję się od sprawienia go sobie...
  • awatar #JWoww#<3#: Hej. Fajny wpisik xd zaobserwowałam cię i myślę że ty mn też ;) dopiero zaczynam i zapraszam do mojego bloga <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
14. Czy bywasz obsesyjna?

Bardzo rzadko. Na większość rzeczy zazwyczaj mam niestety wyjebane, choćbym chciała inaczej.
 

 
No ale przecież gdyby coś miało z tego być... nie opowiadałbyś mi o tym wszystkim, o czym opowiadasz.

Kocham Cię.



Marzenie - czytać razem poezję.
 

 
13. Czy jesteś perfekcjonistką?

Raczej nie, chyba, że chodzi o pisanie.
 

 
Polecam. Zdecydowanie warte tych dziewięciu minut.
 

 
"ta miłość jest skazańcem
zasądzonym na śmierć
umrze
za krótkie dwa miesiące

na świecie jest przestrzeń i czas
odejdziesz ode mnie

na świecie jest niemoc i konieczność
nie zatrzymam cię
żadnym pocałunkiem"

- Halina Poświatowska
 

 
12. Jakie masz relacje z rodziną?

Z Mamą są one bardzo trudne i bolesne, ale kocham Ją ponad wszystko inne i zrobiłabym dla Niej wszystko. Z bratem jest raczej pozytywnie. Z ojcem - nie można nawet powiedzieć o jakiejkolwiek relacji.
 

 
Właściwie jedyne, co mogłoby mnie uspokoić, to usłyszeć, że on chce być tylko ze mną. Takie proste słowa, a postawiłyby moje życie na nogi.

Będę zazdrosna tak długo, jak długo będzie dawał mi do tego powody.

Oczywiście, że nie czuję się dobrze. I nic nie zapowiada na to, aby cokolwiek miało się zmienić. Przynajmniej nie w tej kwestii!

I znowu coraz częściej myślę o M. Trudny czas.
 

 
"Przekraczam granicę, to tu
Emocje silne i dramatyczne
Uniesienia tak toksyczne
Otulone pustką
Moje życie pograniczne"

- Maria Kwiecień.


 

 
T. zaproponował mi, czy nie chciałabym z nim mieszkać. Ot, tak nagle i nieoczekiwanie! Zastanowię się. Po czym dodał, czy by mi nie przeszkadzało, że będzie "miewał gości", jak sam to ujął... Serce pęka. Jestem taka rozbita w tym uczuciu.

Oczywiście kolejna noc kompletnie nieprzespana. Co się dzieje - nie wiem. Ale boję się go stracić bardziej niż kiedykolwiek.


  • awatar Moje życie z Borderline.: @Noela.: Dziękuję! :) ale gdybym tylko potrafiła być tak racjonalna... ;)
  • awatar Noela.: nie podejmuj szybko decyzji. przemyśl wszystko i wybierz. powodzenia. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
11. Czy jest coś, co pomaga Ci wytrzymać pozostawanie w domu?

Muzyka i papierosy.
 

 
Spotkaliśmy się! Czekałam ponad godzinę na mrozie, a samo spotkanie trwało zaledwie dwie godziny. Ale warto było! Tak niewinnie i pięknie! Oczywiście nie wydusiłam z siebie nic, co powinnam mu powiedzieć.

Rozstaliśmy się ledwo 12 godzin temu, a wydaje mi się, jakby to spotkanie było już tak odległe w czasie.

Kiedy jadę z nim samochodem i każde spojrzenie na niego ekscytuje mnie coraz bardziej.

Wywołuje u mnie taki spokój i niepokój jednocześnie.

Chyba tak czy inaczej wpadnę w to całe gówno!

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
10. Impulsywne decyzje, jakie podjęłaś?

Trudno powiedzieć... pewnie głównie wybór alkoholu jako opcji na wieczór, co zdarzało się dość często.
 

 
OMG!

Pan w Białym Tiszercie napisał do mnie na fejsie. Jutro chce się ze mną spotkać. Sprawy służbowe, ale choć go zobaczę! Podobno ma mi zająć 5 minut (cóż za trzymanie dystansu), ale dobre i to.

Po spotkaniu z T. się spotkamy. Jakże pięknie.
 

 
Jutro mam się spotkać z nim po pracy. Proponowałam sobotę, ale w weekend jedzie do swojego miasta. Boję się, co tam będzie robił. Z drugiej strony proponował, że mogę jechać z nim.

Czuję się jak na haju wywołanym marihuaną. Jakbym była po raz pierwszy w życiu zakochana. Równocześnie, wiem, że to błąd. I sama ku temu brnę.

"Znów w tym bagnie,
przychodzisz znowu
Ja chcę od ciebie,
od siebie uciec.

Dzień i noc, i jeszcze,
gra skończona.
I jeszcze, i jeszcze,
Zostaję z tobą do rana"
(t.A.T.u.)

Boję się także, co jutro się wydarzy.
Myślałam, by wyznać mu co myślę - że nie potrzebuję jego uwodzenia i szanuję go jako człowieka. I nie chcę jedynie seksu. Ale czuję, że nic z tego nie wyjdzie, nie przejdzie mi to przez gardło... i jutro będę improwizować.